piątek, 6 kwietnia 2012

Jednopart 2.

Przyjaźń zawsze! – Terapia grupowa.

Gdy ta wysoka, czarnowłosa dziewczyna z zielonymi oczami tylko siadała do komputera wszyscy wiedzieli, że będą się działy rzeczy wspaniałe i niezwykłe. Mimo, że miała dopiero osiemnaście lat, co w tym zawodzie stanowiło niezwykle niską barierę wieku to potrafiła rozbudzić ciekawości i wzbudzić emocje jakich nie dało się zapomnieć. Była chyba najbardziej uzdolnioną pisarką młodego pokolenia, która zaistniała na świecie wydając bestseller w tak młodym wieku. Była nadzieją przemysłu wydawniczego i swoich rodziców, których przepełniała duma na samą myśl o sukcesie ich niczym niewyróżniającej się córki. Niczym oprócz tego wielkiego daru. Daru pióra, jak sama to określała. Potrafiła stworzyć coś wspaniałego i nieporównywalnego. Coś z niczego. Była zdolna napisać, jak tylko miała chęć, książkę, powieść na światowym poziomie.
Ostatnia jej książka sprzedała się w milionach egzemplarzy i trafiła do każdego miejsca na ziemi. Wzbudzała zachwyt, oszołomienie, zaskoczenie, radość, łzy i wiele innych jakże skrajnych emocji. Ukazywała przekrój życia zwykłej dziewczyny, która miała szczęście w nieszczęściu, którą los obdarzył możliwością przeżycia wspaniałej przygody i odnalezienia szczęścia, miłości, przyjaźni i zadowolenia z życia. Książka traktowała o przemianach wewnętrznych. Przemianie dziewczynki zagubionej we własnym świecie w kobietę, która musiała odnaleźć własne ja na obcym terenie, w nieznanym miejscu. Opowiadała o życiu autorki z elementami fantastyki. Fantastyki, która w gruncie rzeczy była jak najbardziej realna, jednakże dla samej autorki wręcz fantastyczna i wyimaginowana. W taki sposób jej biografia podbiła serca milionów ludzi, więc dlaczego dziewczyna się nie cieszyła? Dlaczego to wszystko uważała za stratę czasu i mrzonki o wielkości? Dlaczego żyła swoim pesymistycznym snem, a nie cieszyła się życiem, sukcesem i młodością?
Tego nikt nie wiedział. I nikt nie dociekał. To było jej życie, a wszyscy chodzili przekonani, że dziewczyna jest szczęśliwa i nie ma prawa marzyć o niczym więcej., więc ona nie marzyła. Wierzyła bezgranicznie w dobre intencję ludzi jej bliskich i tak jak oni wmawiała sobie, że jest szczęśliwa, ale w głębi duszy czuła, że czegoś jej brakuje. Bała się tylko do tego przyznać na głos.
- Lena, kolacja. – powiedziała niska, drobna kobieta o rudych włosach, zielonych oczach i twarzy pooranej nielicznymi zmarszczkami wychylając głowę zza drzwi. Miała około czterdziestu kilku lat. Była zadbana i wypielęgnowana. Na jej twarzy było widać tylko nieliczne znaki czasu. Kobieta mimo, że była matką siedzącej przy komputerze dziewczyny wcale nie była do niej podobna.
Dziewczyna, Lena skinęła głową pokazując, że słyszy słowa matki. Napisała ostatnie zdanie, przeczytała je trzy razy i pokiwała głową. Było bardzo dobre. Wyjątkowo jej dzisiaj wszystko szło. Uśmiechnęła się blado wąskimi ustami. Jej uśmiech nie objął oczu, ale nikt nie zwracał na to uwagi. Ważne było, że się uśmiecha.
Wstała i wolno, bez pośpiechu ruszyła za matką do jadalni, gdzie siedział już starszy mężczyzna, łysawy z siwiejącym resztkami niegdyś czarnych włosów. Mężczyzna miał taki sam nos jak Lena i usta równie wąskie. Był wysoki, jednak teraz siedział zgarbiony, jakby przytłoczony ciężarem życia. Obok niego siedział bawiąc się widelcem młody na oko piętnastoletni chłopak. Bardzo podobny do matki, jednak kolor włosów miał całkowicie inny. Był szatynem czym różnił się od reszty rodziny. Z postawy niedbały i „olewający system” .
- Lenko, kochanie, pamiętasz, że jutro masz wywiad u tego jakiegoś tam sławnego, który zapewni ci rozgłos? – odezwała się Elżbieta Olszewska nakładają na talerz kilka listków zielonej sałaty.
- Pamiętam, mamo. I nie stresuję się. – odpowiedziała Lena bawiąc się jedzeniem leżącym na talerzu.
- Wiem, że się nie stresujesz, kochanie. Po prostu zastanawiałam się czy wiesz co masz powiedzieć, jak cię zapyta skąd czerpałaś wzorce wymyślając ten zespół.
- Daj jej spokój, Ela. Niech zje obiad, a nie.. Zamęczasz ją tym i stresujesz.- włączył się do rozmowy mężczyzna podnosząc wzrok znad własnego talerza.
- Nie upominaj mnie, Leon. Chciałabym tylko się upewnić, że Lena wie co robić.
- Jestem pewien, że wie. To już duża dziewczynka. – Ojciec uśmiechnął się do córki nieznacznie. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i dalej gmerała widelcem w talerzu. Siedziała zgarbiona i  zdawać by się mogło, że słowa matki w ogóle do niej nie docierają. Ona tymczasem przyjmowała każdą uwagę, wskazówkę z pełnym skupieniem i analizowała. Była całkowicie zdominowana przez swoją matkę-menadżera.
- Może i duża, ale ja jestem jej menadżerem i odpowiadam za jej wizerunek. To co powie będzie miało na nas wielki wpływ. – mówiła naburmuszona z ustami ułożonymi w ciup Elżbieta. Była to skrajna materialistka i zdawała się nie dostrzegać zagubienia córki w nowej sytuacji.
- W takim razie co mam powiedzieć, mamo?- zapytała Lena nie dając dojść do głosu swojemu ojcu.
- No jak to co, słoneczko?  Przecież mówiłaś, że wiesz. Najlepiej powiedz, że to jakiś dobry, bardzo popularny zespół.. Zresztą sama wiesz.. Może napisz to sobie, co? – uniosła do góry dwie idealnie wypielęgnowane brwi pani Elżbieta. Lena tylko skinęła głową układając sobie w myślach treść przemówienia.
- Lena! Mówię do ciebie. – upomniała się matka po kilku sekundach. Dziewczyna spojrzała na nią niepewnie i powiedziała:
- Napiszę to.
W tej chwili w jadalni dało się słyszeć szuranie odsuwanego krzesła.
- Michał, a ty gdzie? – po raz któryś tego dnia oburzyła się matka dzieci.
- Dziękuję. Idę do swojego pokoju. – odpowiedział i pobiegł na górę. Pani Olszewska prychnęła tylko i zajęła się swoją sałatą. Ojciec z córką wymienili porozumiewawcze spojrzenie.
Taka była codzienność w domu państwa Olszewskich. Ponura atmosfera całkowicie kontrolowana przez panią domu. Panią z wyższych sfer. Jednakże wszyscy mieszkańcy tego zacnego domu byli już do tego całkowicie przyzwyczajeni. Taka była ich rzeczywistość, której nie dało się ot tak zmienić. Powieść pozytywistyczna w rzeczywistości, czyli nuda, zawiłość i szara codzienność, realia bez dramatów, komedii czy jakiegokolwiek wystąpienia poza normalność.

*

Lena Olszewka wysiadła ze starej, srebrnej Toyoty przed studiem angielskiej telewizji. Stanęła przed gmachem i przyglądała  się ogromności tego budynku. Wiedziała, że te wywiad będzie dla niej przełomowy, a miała jakże trudniej niż inni. W końcu była Polką.
Dwa lata temu sytuacja materialna jej zmusiła jej rodzinę do wyjazdu „ za chlebem” do Londynu. Wyprowadzili się z Kalisza i zamieszkali w całkowicie obcym jej miejscu. Wszystko było dla dziewczyny takie obce. Na początku było bardzo ciężko. Nie mogła sobie poradzić z samą sobą, a do tego dochodziła ciężka sytuacją materialna. Nikt nawet nie przypuszczał, że na komputerze dziewczyny czai się absolutny bestseller, którego angielskie wydawnictwa przyjmą z otwartymi ramionami.
Dziewczyna stała przed tym wielkim budyniem, inwestycją w jej przyszłość i nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. A mimo to ciągle była smutna. Jednakże wiedziała, że już za chwilę znów będzie musiała przywdziać maskę słodkiej, uśmiechniętej dziewczyny i dać największy popis gry aktorskiej w całym swoim życiu.
-Lena, na co czekasz? – warknęła jej matka lekko popychając ja do przodu. Ruszyła więc niepewnie za matka. Za nimi poczłapał się zupełnie niezauważony Michał Olszewski. Chłopak widmo.

-Witam w moim studiu  dziewczynę, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie. Pokazała, ze marzenia się spełniają, i że każdy może zostać pisarzem. Przed państwem Lena Olszewska. – zapowiedział ją wyróżniający się  starszy pan o krzaczastych brwiach, orlim nosie i pieprzyku na brodzie. Był ubrany w idealnie skrojony i dopasowany garnitur od Armaniego, który idealnie leżał na jego wątłym ciele. Uśmiechał się sztucznie i patrzył prosto do kamery zza grubych okularów w czerwonych oprawkach.
Lena weszła pewnie, sprężystym krokiem do studia i podała rękę prowadzącemu. Uśmiechnęła się równie sztucznie i usiadła na miękkiej obitej białym zamszem kanapie poprawiając swoją idealnie dopasowaną, najnowszą , lekko różową sukienkę od Prady, tak by zakrywała jej chude kolana.
Po kilku minutowym słodzeniu sobie nawzajem dziennikarz wziął się do pracy i przeszedł do pytań.
- Skąd pomysł na taką książkę? – zapytał zaglądając w swoje notatki.
- Z marzeń. Marzeń mnóstwa nastolatek zarówno w tym kraju jak i na świecie. W końcu jaka dziewczyna nie chciałaby przeżyć namiętnego romansu z gwiazdą rock’a.
Wiekowy prowadzący zaśmiał się sztucznie. Znalazł również punkt odniesienia.
- Czyli mam rozumieć, że przeżyłaś romans z jakąś gwiazdą.? Nie musisz się wstydzić, tu wszyscy są rodziną, prawda!?- krzyknął do publiczności, która natychmiast zaskandowała w potwierdzeniu. Lena uśmiechnęła się do kamery myśląc o tym wywiadzie jak o żałosnym rodzaju maskarady. O hienach medialnych chcących wydusić z niej każdy nawet najmniejszy fragment jej życia osobistego.
- Nie, oczywiście, że nie. Jak już mówiłam książka powstała z marzeń nastolatek, a nie z moich prywatnych doświadczeń. – dziewczyna próbowała nawrócić dziennikarza na  właściwe tory. Jednak on się nie dał.
- Czyli nie powiesz nam czy największy debiut pisarski ostatnich lat ma chłopaka?
- Mój debiut to nie wiem. Proszę się jego zapytać. Ja nie mam. Teraz ciężko pracuję, myślę i opracowuję nową książkę, która mam zamiar opublikować w przyszłym roku i na mam czasu na kontakty towarzyskie. – powiedziała miło, aczkolwiek dobitnie dziewczyna. Nie chciała by jej rozmówca daje zamęczał ją tematami osobistymi przed milionami widzów. Nie po to tam poszła. Była już lekko zirytowana i  bała się, że wszyscy to zobaczą, a wtedy jej matka nie będzie dla niej miła. I wydawcy również.
- Rozumiem. Skąd w takim razie wzięłaś piątkę przystojnych chłopców z boys bandu ? Na kim się wzorowałaś? Słyszeliśmy plotki, że umawiałaś się z chłopakami z The Wanted. – poruszał brwiami prezenter i nachylił się teatralnie w jej stronę, by nie uronić żadnego jej słowa.
- Ktoś ma naprawdę bujną wyobraźnie. – odpowiedziała Lena śmiejąc się z równym dziennikarzowi talentem aktorskim.- Jednakże faktycznie czerpałam pewne wzorce z osób jak najbardziej realnych.
- Kim są ci przystojniacy?- drążył prowadzący. Lena spojrzała za kulisy na stojącą tam matkę. Trwało to zaledwie ułamki sekund. Elżbieta kiwnęła głową. Dziewczyna odwróciła się do prowadzącego i wypaliła:
- Moim największym wzorem był brytyjski zespół One Direction. Bardzo lubię ich muzykę i podziwiam samych jej wykonawców. Oczywiście w książce nie wykorzystałam żadnego wizerunku, tylko podobnie wykreowałam postaci i zaczerpnęłam pomysł. Mam nadzieję, że chłopcy nie będą mieli mi tego za złe.
Prezenter uśmiechnął się od ucha do ucha i wykrzyknął:
- Zapytajmy ich o to! One Direction!
Na plan wbiegło pięciu przystojnych chłopców. Lena patrzyła na nich jak zaczarowana. Czuła, że zrobiła z siebie idiotkę i miała ochotę stamtąd uciec. Problem stwarzało tylko kilka milionów widzów siedzących przed telewizorami.

„To jest nagrywane” Ta myśl Leny Olszewskiej była przełomowa. Wstała z kanapy i nie zważając na krzyki reżysera, scenarzysty i prezentera oddaliła się pospiesznie poza obszar obstrzału kamer.
- Jak mogłaś mi to zrobić?!- krzyknęła po polsku do matki. Elżbieta Olszewska otworzyła szerzej oczy i patrzyła na córkę z przerażeniem.
- Lena, jak ty się zachowujesz.- syknęła również płynnie przechodząc na polski jej matka.
- Ja?! To ty zrobiłaś ze mnie idiotkę na wizji! Dobrze wiedziałaś, że oni tu są. Pewnie sama podsunęłaś ten pomysł scenarzystą.
- Zrobiłam to dla ciebie, kochanie. Jestem twoją matką i wiem co dla ciebie najlepsze. Trochę rozgłosu się przyda.
Dziewczyna prychnęła.
- Ty jesteś moją matką?! Jak możesz się w ogóle tak nazywać?! To wszystko jest chore. Żegnam państwa.! – krzyknęła Lena i szybkim krokiem zaczęła się oddalać. Jej matka przez chwilę stała oniemiała, ale szybko się opanowała. Nie mogła skazać się na porażkę.  To byłby jej koniec. W tej chwili nic nie miało znaczenia, musiała uratować występ córki.
- Lena, zaczekaj! Przecież nie skończyłaś! Tak nie można, kochanie. Lena, wróć!
Jednak dziewczyna nie miała zamiaru wracać. Za dużo już wycierpiała. Za dużo pozwalała swojej matce. Dobrze pamiętała czasy, kiedy jeszcze nie była sławna. Jej matka była całkiem inna. Troszczyła się o nią i miała na uwadze jej dobro, a nie karierę. Teraz jej świat powoli się walił, a ona nie miała nic do powiedzenia. Miała się z tym pogodzić i dać sobie spokój. Zapomnieć jak kilka lat temu jej matka przychodziła do niej wieczorami i szeptała „ słodkich snów” , jak wieczorami razem oglądały ulubione seriale i wymieniały się książkami obie tak samo zafascynowane. Jednak Londyn wszystko zmienił i nie mogła tego cofnąć.

**

- Michał, idziesz?- zapytała Lena siedzącego przy bufetowym stoliku chłopaka, który jak zwykle miał na wszystko wywalone.
Lena zdawała sobie sprawę, że nie zawsze tak było. Kiedyś był normalnym, fajnym chłopakiem bez uprzedzeń. Teraz był nie widoczny. Liczyła się tylko ona. A Michał stał gdzieś daleko w jej cieniu i nie protestował. W głębi duszy cieszył się z sukcesu siostry, ale miał do niej o to wielki żal.
- Skończyliście już? – odpowiedział pytaniem na pytanie bawiąc się niedbale szklanką z sokiem pomarańczowym.
- Pokłóciłam się z matką. Nawet nie wyobrażasz sobie co ona zrobiła.. Zapros…
- Można? – zapytał wskazując krzesło wyskoki chłopak z prostymi włosami, uśmiechający się do niej powalająco. Ona go bardzo dobrze znała. Z telewizji.
- Ili.. – dokończyła w szoku. – Jasne, jasne.
Chłopak zasiadł na przeciwko i uśmiechnął się szeroko.
- Jestem Louis. Czemu od nas uciekłaś? Czytałem twoją książkę. Jest naprawdę dobra.
Dziewczyna nie wiedziała co ma powiedzieć. Potarła lekko nos.
- Tak, dziękuję. Wcale nie uciekłam. Po prostu to była taka niezręczna sytuacja.
- Niezręczną sytuacją nazywasz to, że… - zaczął zdanie wpatrując się w dziewczynę, jakby oczekiwał odpowiedzi. Dziewczyna westchnęła i poddała się magnetycznemu spojrzeniu jego oczu.
- Że to was wskazałam jako inspiracje, a wy wyłaniacie się zza przepierzenia, zza kulis. To niesprawiedliwe, że matka mi coś takiego zrobiła. Niby jest moją rodzicielką, a zachowuje się, jakby obchodziła ją tylko moja kariera, którą w gruncie rzeczy mam gdzieś. Jestem nastolatką, chce się bawić., a nie..- Lena wylewała wszystkie swoje żale. Mimo, że nie znała Louisa musiała się wreszcie komuś wygadać, tego potrzebowała. Chłopak jej nie przerywał siedział z lekko uchylonymi ustami i słuchał jej monologu.
- I ty narzekasz? Przynajmniej cię widzi.. Nie chciałabyś cały czas być w czyimś cieniu. – oburzył się siedzący obok dziewczyny Michał. Lena uśmiechnęła się do niego smutno i przepraszająco zarazem.
- Oj, widzę, że macie naprawdę niewesoło. Powiem wam w zaufaniu, że jeżeli dobrze pamiętam to faktycznie wasza matka robi nienajlepsze wrażenie. Jest taka niezdrowo podekscytowana… Ale nie ważne teraz idziemy! – wykrzyknął Louis na tyle głośno, żeby nie zwrócić na siebie niczyjej uwagi. Lena popatrzyła na niego i uniosła brwi.
- Dokąd?- zapytała lekko przerażona, ale równie zaintrygowana.
- Zobaczysz. Wychodzimy stąd. Chodźcie. – Lou wstał i nie czekając na nikogo popędził do drzwi. Dziewczyna podniosła się z miejsca, pociągnęła za sobą brata i ruszyła za nieznanym jej chłopakiem/
-To jest wariactwo.- szepnęła do siebie, a potem zawoła to chłopaka. – Jesteś wariatem!
- Ale jakim! – odkrzyknął chłopak otwierając drzwi prowadzące na zewnątrz i przytrzymując je dla idącej gdzieś z tyłu dziewczyny, jak na prawdziwego dżentelmena przystało.

***

Tego wieczoru Lena Olszewska i jej brat Michał bawili się jak nigdy wcześniej. On zauważony, w centrum uwagi porzucił swoją maskę luzaka i był na powrót soba. Ona porzuciła strapienia, oderwała się od rzeczywistości, ale inaczej niż przy komputerze. Obcowała z prawdziwymi ludźmi, nie musiała ich kreować, tworzyć. Musiała ich akceptować takimi jakimi byli.  Poznała całe One Direction. Przecież Louis nie mógł się obejść bez telefonu do Harrego, a z wywiadu i tak miało już nic nie wyjść. Uciekli. Wszyscy uciekli nie przejmując się konsekwencjami.
- Naprawdę pisałaś o nas?- zapytał Louis siadając koło zmęczonej już Leny. Dziewczyna postanowiła nie przerywać im zabawy w wesołym miasteczku i sama przysiadła na chwilę na ławce, kiedy cała reszta śmiała się i korzystała z wszelkich dostępnych atrakcji. Louis jednak wyłamał się z szeregu.
- Naprawdę. Jesteście wręcz stworzeni do tej historii. Przepraszam, jeżeli was w jakiś sposób uraziłam.
- Cały czas mnie za coś przepraszasz. Przestań. Naprawdę nam bardzo miło. A przynajmniej mnie. Którym z twoich postaci byłem? – zapytał opierając się na ławce i oczekując satysfakcjonującej go odpowiedzi.
- Eh.. Johnem.
– Ej, to jest poboczny wątek. Karlem był oczywiście Harry?
- Oczywiście. Ale John też miał dużo do powiedzenia. Też był w centrum. Odnalazł miłość.
Dziewczyna uśmiechnęła się do własnych myśli. Jakże ona też by chciała. Chyba każdemu się przecież należy, czemu nie jej? Jednakże ona wiedziała, zdawała sobie sprawę z tego, że jest mało kontaktowa i ciężko jej poznać tego jedynego chłopaka.
Podniosła wzrok i spojrzała w oczy Louisowi, który cały czas się do niej uśmiechał. I ten uśmiech był przełomowy. Nigdy się nie spodziewała, że właśnie w tej chwili znajdzie miłość. Że ten wielki gwiazdor zwróci na nią uwagę całkowicie przypadkowo by potem kompletnie zawrócić jej w głowie. By było im przez długi czas razem dobrze, by poznała co to miłość, co to szczęście. By się usamodzielniła i stwierdziła, ze może wszystko, ze stać ja na to. W tej chwili nie mogła wiedzieć, że to on otworzy ją na świat, pokaże to czego do tej pory nie znała. Że znajdzie przyjaciół, oparcie i to co jest w życiu ważne. Nie marzyła nawet, ze zdobędzie nowy materiał na książkę tym razem naprawdę inspirowany jej biografia i do tego w całkiem innym tonie. Pozytywnym, rozpraszającym ciemne chmury niczym promyki słońca. Na powieść, którą Louis Tomlinson będzie czytał roniąc łzy z zapartym tchem i przypominając sobie co ona mu dała, to co on jej pokazał. Jak żyć.

****
- Lena? – dziewczyna usłyszała za sobą znajomy głos. Puściła rękę swojego chłopaka i obróciła się w miejscu. Na przeciwko stał szczupły chłopak z grzywką i roześmianymi oczami. Obok niego stał wpatrując się w nią inny chłopak również z ciemnymi włosami, tyle że kręconymi. Uśmiechał się szeroko i już rozkładał ręce by ją pochwycić w objęcia. Przytuliła mocno Harrego Styles’ a i Louisa Tomlinsona.
- Cześć, Lou. Harry. Jak ja was dawno nie widziałam.
- A kiedyś widzieliśmy się codziennie. – wtrącił Louis.
- Kiedyś. Chłopaki poznajcie mojego chłopaka. – wskazała ręką na bardzo wysokiego chłopaka z jasnymi włosami, koloru siana, niebieskimi oczami i pieprzykiem na lewym policzku. Chłopak uśmiechnął się szeroko ukazując dołeczki w policzkach.
- Wojtek. Tutejsza polonia. – przedstawił się podając rękę obojgu chłopcom. – wy jesteście z tego zespołu, prawda.?-
Chłopcy jak na komendę skinęli głowami.
- Zostawię was, dawno się nie widzieliście.. Pójdę.. Wiesz, Lena…- dziewczyna uśmiechnęła się do niego i cmoknęła w usta. Chłopak odszedł obracając się co chwilę.
- Jak żyjesz? – zapytał Louis.
- Świetnie, a jak ty?
- Równie cudownie. – nabrał powietrza.- Brakuję nam ciebie, Lena.
- Mi was też. Teraz to już nie to samo. Dziękuję ci za wszystko Louis. Wiesz, że bardzo mi pomogłeś odnaleźć siebie.
- Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie. Czytałem twoją nową książkę. Jest naprawdę rewelacyjna.
- Bardzo, ale to bardzo dobra. – potwierdził Harry. Dziewczyna się uśmiechnęła.
- Cieszę się, że się wam podoba. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. – powiedziała oglądając się za siebie.
- Idź już do niego.- rzucił z uśmiechem Louis.
- Cześć. – pożegnała się i przytuliła chłopców. Odeszła. Jednak po chwili zawróciła i rzuciła:
- Jeszcze raz dziękuję, Louis. Bardzo dużo mnie nauczyłeś.
Chłopak uśmiechnął się i wysłał jej buziaka.
- Ty mnie też.

Jak zaczęło się od uśmiechu tak i się skończyło. Dziewczyna cieszyła się z tego spotkania. Rozstali się z Louisem cztery miesiące temu i była z niego całkowicie wyleczona. Nic już do siebie nie czuli jednak to on nauczył ją kochać, przez co mogła znaleźć Wojtka i być szczęśliwą. One Direction przez dwa lata bycia z Louisem całkowicie zmieniło jej życie. Nauczyli ją wszystkiego, wpoili wartości jakich nie wpoiła jej, jej matka. Dzięki nim przeszła wspaniałą terapię. Jednak każdy z nich coś robił i teraz rzadko się spotykali. Nikt nie miał czasu, więc kontakty same się ograniczały. Lena tęskniła, za przyjaciółmi, ale teraz miała nowych. Miała coś czego nie miała wcześniej i każde spotkanie z One Direction było dla niej wyjątkowe.
Wyjęła z kieszeni telefon i wykręciła numer, który znała na pamięć.
- Louis, spotkajmy się wszyscy w sobotę. Nie chcę bez was żyć. Chcę mieć w was przyjaciół.
Przez chwilę towarzyszyła jej cisza. Louis odezwał się po chwili.
- Z tobą zawsze, ty nasze słoneczko. Przyjaźń z tobą zawsze. 

***

Kolejny jednopart. Kolejna historia. Kolejny członek zespołu. Kolejne przesłanie i chwila refleksji. 
Jak przejść przemianę? Jak to jest żyć pod presją świata i matki? Być nieszczęśliwym. A może to jak narkotyki? Ktoś cię musi w końcu wyciągnąć z życiowego dołka. Pokazać, że świat może być piękny. W najmniej spodziewanym momencie. 
Mam nadzieje, że wiele z was czyta to tak jak ja. Trochę się wczuwając, trochę zastanawiając się i wyciągając to co jest zawarte między wierszami, a trochę tego jest. Ta.. co autorka miała na myśli. Skąd ja to znam..?;)

Wiem, że jednopart miał być troszkę później, ale później to się będę uczyć i wgl mam plany..;)
do tego pracuję nad opowiadaniem, ale jeszcze nie będę zdradzać fabuły. Mam dla was jeszcze przynajmniej dwa jdnoparty, ale może napiszę jeszcze jeden. Zobaczę. Na razie opowiadanie, które muszę  dokładnie przemyśleć, poprawić i ogólnie coś spróbować nie wiadomo czy nie na darmo. Takie są moje najbliższe plany, więc chętnych zapraszam do śledzenia. 

Dziękuję za wszystkie komentarze. Aż tylu się nie spodziewałam. W końcu to tylko jednopart. 
Na koniec takie pytanie. Który jest lepszy? Która narracja bardziej się wam podoba?

Pozdrawiam.!
H.

PS. Proszę o komentarze i odpowiedzi.;)
Wesołych Świąt!

15 komentarzy:

  1. Oba jednoparty są świetne,
    Nie wiem, który jest lepszy.
    W Twoim wykonaniu każda narracja jest genialna
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszego jednoparta nie komentowałam dlatego zrobię to tu :33
    Oba są świetne napisane przez jedną dziewczynę, a oba inne Dużo dałaś mi do myślenia tymi jednopartami :33 Osobiście bardziej podoba mi się ten drugi czemu ? na pewno dał mi więcej do myślenia i gdzieś w nim widzę cząstkę siebie głupie ale prawdziwe..Oba są życiowe i zaskakujące oraz świetne :)
    Dziękuje ci że nadal piszesz bo bez twojego opowiadania bez twoich jednopartów po prostu bez twoja praca sprawia że się uśmiecham :)
    Pozdrawiam :33

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, wydaje mi się, że ten jednopart jest lepszy, choć trudno mi to stwierdzić, bo obydwa są świetne. Rzeczywiście, starałam się czytać pomiędzy wierszami i naprawdę wczułam się w tą opowieść. To, jak bawisz się piórem, jak kwiecistym językiem opisujesz sytuację, dla mnie jest jakąś magią. Jestem wprost oczarowana tym jednopartem, jest inny niż pozostałe, ukazuje nie poruszane do tąd tematy, ukazuje odmienne wartości. Pomysł jest oryginalny i zachęcający, a sytuacje są przedstawione tak jasno, że bez problemu mogłam wczuć się w sytuację Leny. Nie wiem, jak Ty to robisz, ale dla mnie jesteś wyjątkowa i niezwykle utalentowana. Sama chciałabym wszystko tak wspaniale ubierać w słowa. Dziękuję po raz kolejny. Ten jednopart dał mi dużo do myślenia i szybko o nim nie zapomnę. Xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu zrobiłam błąd w swojej wypowiedzi, a to dlatego, że piszę na komórce i mam autokorektę. Jak jest 'pomysł jest oryginalny i zachęcający', to zamiast 'zachecajacy' miało być 'zachwycający':) xxx

      +masz może twittera?

      Usuń
    2. Dziękuję za tak miłe słowa;) Przykro mi, ale nie posiadam konta na tt. Kontakt ze mną tutaj..;) Wszytko czytam i wgl, wiec jak coś to śmiało.;)

      Usuń
  4. bardzo mi się podoba i czekam na wiecej :)
    zyczę weny :)
    zapraszam do czytania i komentowania u mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ahh.. Jak ja kocham czytac historie napisane przez Ciebie ^^
    Oczywiscie jak zawsze daje do myslenia.. Cieżko mi okreslic dlaczego ale pomio tego ze oby dwa sa swietne ten podoba mi sie bardziej. Nie wiem dlaczego cos do mnie w nim przemawia ;D
    Z niecierplowoscia czekam na kolejny jednopart i oczywiscie opowiadanie ;)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna notka napisana przez Ciebie jest dobra wręcz genialna, nie wiem jak to robisz . Te wszystkie słowa napisane w taki piękny sposób.
    Jestem rozdarta pomiędzy tymi dwoma jednopartami , nie da sie wybrać który lepszy, obydwa są świetne,
    Wszystko daje do myślenia , w dobry sposób uchwyciłaś życie, marzenia, miłość.
    zycze przypływu weny :)

    Wesołych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i również wesołych świąt!

      Usuń
  7. Pam param pam! Kocham twoje jednoparty! Oba mają przesłanie i są świetnie napisane ;) Oczywiście jestem inna niż wszyscy, bo bardziej podoba mi się pierwszy, no ale cóż, o gustach się nie dyskutuje. Oczywiście ten też jest cudowny, ale tamten....tamten jest magiczny. Oba maja przesłanie i to mi się podoba.
    No nic, czekam na kolejnego, bo zakochałam się w tym rodzaju twoich dzieł. Oczywiście opowiadanie też były świetne, ale jakoś to bardziej do mnie przemawia. Bardzo, bardzo ;) Te historie. Zwykłe, a jednak niezwykłe, jeśli wiesz o co mi chodzi xx

    + U mnie rozdział pierwszy : http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/ :D Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oba jednopardy są świetne ale ten podoba mi sie bardziej ,nie mam pojęcia dlaczego.? Nie mogę się doczekać następnego i z niecierpliwością czekam na to że napiszesz nam kiedy możemy spodziewać się następnego opowiadanie. Kocham wszystko co piszesz i czekam na kolejny jednopart.
    Wesołych świąt
    Pozdrawiam Aneta

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie potrafię powiedzieć,który lepszy,oba są fantastyczne! ;) Kocham je!Oba mają przesłanie,morał.Dają do myślenia ;)
    Fajnie,ze myslisz nad kolejnym opowiadaniem ;) Mam nadzieje,że je opublikujesz i będę mogła się cieszyć jak głupia! ;DD
    Jeszcze 2 jednoparty?Chcę już czytać...;) Nie mogę się doczekać kolejnego...
    Wesołych Świąt!
    Pozdrawiam!
    Natalia Xxx.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny jednopart. Muszę przyznać, że nawet bardziej podoba mi się od poprzedniego jednopart, chociaż tamten też był super. Czekam na kolejne. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny jednopart:)
    Czekam na kolejne :)
    zapraszam www.best-thing-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam, że tak późno komentuję, ale kurcze, nie miałam na nic ostatnio czasu.
    Co do jednoparta, moim zdaniem ten był lepszy. Tak mi się wydaje. Bardziej zaciekawiła mnie jego fabuła, rozwój akcji, niespodziewany obrót. Ale oczywiście tamten też był cudowny. Oba są. Kolejna nauka i morał, kolejna sprawa do przemyślenia. Masz cudowny styl pisania, ciągle się nie mogę nadziwić. Może ty też kiedyś będziesz taką Leną, ale mam nadzieję, że Twoje stosunki z rodziną nie ulegną zmianie, a jak już to na dobre ;)
    I bardzo się cieszę (nawet nie wiesz jak bardzo), że postanowiłaś zacząć pisać nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że zdecydujesz się je opublikować, ja na pewno będę je czytać. A w tym czasie czekam z niecierpliwością na kolejny jednopart, tym jeszcze bardziej rozbudziłaś moją ciekawość :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń